2022/09/14

Mołdawia: co powinniście zjeść i wypić

Mołdawia to foodowy raj, którego sekret tkwi w jakości składników – oblewanych słońcem warzywach i owocach, soczystych i nieprzyzwoicie słodkich, które nie wymagają wokół siebie wielu zabiegów - ba, które najlepsze są w najprostszej formie. Czego więc spróbować w Mołdawii?


Warzywa i owoce

Brzmi jak no-brainer, ale uwierzcie mi: mołdawskie warzywa i owoce mają w sobie magię. To jak wakacje u babci na wsi, jeśli ktoś miał babcię na wsi! Żyzna ziemia i dużo słońca sprawiają, że wszystko jest tu niewyobrażalnie słodkie i soczyste. Do tego produkcja nie odbywa się zwykle na przemysłową skalę, co nieziemsko podbija jakość smaku i aromaty, którymi obciekają mołdawskie pomidory, słodkie brzoskwinie, winogrona czy figi. Czysty obłęd.

 

Kiszonki

Mołdawia lubi i umie w kiszone, ale idzie o krok dalej niż my, bo w słoikach – poza ogórkami czy patisonami – lądują jabłka, śliwki, pomidory czy liście kapusty. Największą ciekawostką są jednak kiszone… arbuzy! Nieduże owoce kisi się w całości i kroi przed podaniem. Przeciekawe i nieodzowne na jesiennym mołdawskim stole. 

 

Placinta

Wszechplacek! A nawet nie zawsze placek, bo placinta to smażone lub pieczone ciasto z nadzieniem. Czasem przypomina pierogi, czasem pitę, a czasem baklawę, ale zasada jest podobna – między warstwami drożdżowego, listkującego się ciasta ląduje nadzienie, ograniczone tylko wyobraźnią kucharza. Spróbujcie placinty z bryndzą (twarogiem) albo domowym dżemem z pigwy i fig. Przed jedzeniem: koniecznie zamoczyć w kwaśnej śmietanie. Mołdawia kocha śmietanę!

 

Sarmale

Czyli poczciwe gołąbki! Mogą być większe lub mniejsze, krótsze czy dłuższe i zawinięte nie tylko w kapustę, jak u nas, ale też w liście winogron. Nierzadko takie winogronowe liście, wysuszone późnym latem, leżą sobie spokojnie w mołdawskich kuchniach, żeby zimą zmienić się przyjemny, mołdawski comfort food. 

 

Mamaliga

Ziemniak – w znanej nam formie ważnego na talerzu dodatku do mięsa czy ryby – w Mołdawii nie istnieje. Zapieka się go oczywiście czy gotuje, ale jako warzywo, które pojawia się na stole tylko tu i ówdzie. Ziemniaczaną natomiast rolę pełni… MAMALIGA. Nazwa jest trochę myląca, bo mamaliga mamałygą nie jest, a raczej wygląda jak bochenek chleba (jest zresztą nazywana „wiejskim chlebem”). To ugotowana na sztywno kasza kukurydziana, którą kroi się nożem albo odkrawa łyżką i dorzuca na talerz. Takie to w Mołdawii preferują węgle! 
 

Zeama

Solidny, aromatyczny, kojący brzuch i zmysły rosół, koniecznie z mięsem zagrodowego kurczaka. Tylko i aż.
 

Cusma lui Guguta

Jeden z kultowych mołdawskich deserów, który – po rozłożeniu na czynniki pierwsze – jest cudownie prosty. Cusma lui Guguta to piramida ze zwiniętych naleśników, w których znajdują się miękkie, gotowane wiśnie z kompotu. Całość polewa się ubitą delikatnie śmietaną (lekko kwaśną, tak jak śmietana do zupy – tak zresztą smakowała bita śmietana i u nas, zanim pojawiły się słodkie kremówki z kartoniku) i posypuje posiekaną gorzką czekoladą. Miodzio.

 

Śliwki z orzechami

Kolejna pozycja z listy „tylko i aż”, ale to dlatego, że Mołdawia broni się przede wszystkim składnikami – wyhodowanymi na słońcu i dopieszczonymi z miłością. Śliwki – wielkie i soczyste po ususzeniu moczy i gotuje się w syropie, po czym nadziewa orzechami włoskimi (których w Mołdawii rośnie całe mnóstwo!) i podaje – znów – z bitą śmietaną i czekoladą. Yum.

 

Dżemy

Chyba jeszcze nigdzie nie jadłem tylu… dziwnych dżemów. Z kwiatów akacji albo jaśminu, z pomidorów, z młodych orzechów włoskich, fig, pigwy albo winnych winogron. Tu znów wracamy do jakości składników, bo mołdawskie dżemy są pyszne dzięki niesamowicie pysznym, soczystym i słodkim owocom. Jedzcie i zabierajcie na pamiątkę – każda gospodyni ma w domu zapas słoiczków na sprzedaż. 

 

Țuică i Vișinată

Owoce proszą się o destylaty! Znajdziecie więc w Mołdawii niezliczone wersje śliwowicy czy wiśniówka, ale też przeróżnych likierów, nalewek i wódek, które powstają z całej gamy słodkich owoców. Znajdziecie je oczywiście z sklepach czy restauracjach, ale coś Wam podpowiem: każda gospodyni i gospodarz ma swoją specjalność. Noroc! *czyli „na zdrowie”

 

Wino

To jest historia, której należy się cała osobna opowieść, którą znajdziecie już za moment w osobnym wpisie. Także wpadajcie poczytać, a tu powiem Wam tylko tyle: wina mołdawskie są prześwietne, a skojarzenia, które czasem się o nich słyszy, wynikają ze zwykle słabej jakości win dostępnych w Polsce. A wiecie czemu? Bo najlepsze mołdawskie wina wyjeżdżają do Azji!

 

Divin

Zwany po prostu koniakiem, choć koniakiem oczywiście nie jest – tak może się nazywać tylko brandy powstające w okolicach francuskiej miejscowości Cognac. Tak więc Divin to wspaniałe, mołdawskie brandy, powstające – jak to zwykle brandy – z winogron (po wytłoczeniu z nich soku na wino). Szukajcie takich, które dojrzewają przez przynajmniej 10 lat.
więcej o mnie