2023/07/12

Thassos: nęcąca perła Morza Egejskiego

Thassos - najbardziej północna z greckich wysp - to ukryta perła Morza Egejskiego: nie tak popularna jak inne wyspiarskie zakątki Grecji, schowana na dalekiej Północy, z której bliżej jej do Stambułu niż Aten, ma wiele do zaoferowania. Dajcie omamić się jej smakom i zapachom!

Gdy prom zbliża się do Limenas Thasou, stolicy wyspy, jedyne, co przykuwa moją uwagę, to góry. Wysokie, porośnięte gęstym, zielonym lasem góry. Krajobraz wręcz onieśmielający gdy chodzi o Grecję, która przyzwyczaiła moje oczy do bladej, oliwkowej zieleni i matowej bieli przykurzonych dróg. Ta soczysta zieleń, współgrając ze słynnym granatem morza Egejskiego, hipnotyzuje, nęci zmysły i pobudza wyobraźnię. Najpiękniej niegrecki kawałek Grecji.  

Porośnięte gęstym lasem góry przykuły również uwagę starożytnych, którzy z Thassos uczynili znaczący ośrodek produkcji drewna, a później też marmuru - uchodzi on za najbielszy na świecie, o czym łatwo przekonać się choćby chodząc po oblewanych morzem zrębach jego dawnej kopalni na półwyspie Aliki. I choć na Thassos cennych kruszców - które wydobywano już w paleolicie - jest więcej, dziś za najcenniejsze uchodzą przede wszystkim rzeczy wybitnie smaczne, ociekające słodyczą greckiego słońca i skąpane w aromacie greckich ziół - rzeczy nęcące zmysły jak oszalałe.

 


Jeśli miód, to piniowy z okolic górskich miasteczek Panagia i Potamia. Jeśli oliwa, to świeża i rześka, szczypiąca w język i przyjemnie gorzka, wytłoczona z młodych oliwek z oliwnych gajów, które ciągną się na Thassos po horyzont. Jeśli faszerowane kwiaty cukinii, wypełnione po brzegi kremowym nadzieniem z ryżu i mięty, to w niedużej tawernie w górskim Theologos - osadzie, której tradycyjne, kryte ciętym kamieniem domy zerkają leniwie na majaczące w dole Morze Egejskie i dumnie za nic mają, że dziś życie toczy się wzdłuż pięknych plaż na wybrzeżu, choć kiedyś to właśnie tu, w górach, oddalonych od nie zawsze bezpiecznych wód morskich, biło serce wyspy.



Jeśli delikatne, grillowane ryby czy rozpływające się w ustach kalmary, to w nadmorskiej tawernie w starym porcie w Limenas Thasou - zerkającym z kolei za wodę, na pobliski stały ląd i położoną tam Kawalę, której flota rybacka - trzecie największa w Grecji - zaopatruje dużą część kraju w świetne ryby i owoce morza. I wreszcie zostaje idealna w swojej boskiej prostocie, posłodzona sokiem soczystych pomidorów dojrzewających w słońcu i posolona delikatną fetą z owczego sera królowa stołu: wiejska sałatka horiatiki, zwana wszędzie, tylko nie w Grecji, sałatką grecką. Tej możecie spróbować gdziekolwiek, o królowa się nigdy nie myli. Nęcącym smakom Thassos łatwo dać się omamić!


więcej o mnie