2022/06/26

Berlin: gdzie na kawę i śniadanie albo brunch

Berlin to jedna z kulinarnych stolic Europy – znajdziecie tu praktycznie wszystko, co mogłoby Wam przyjść na myśl, ale żadna kulinarna wycieczka nie obejdzie się bez solidnego śniadania albo przystanku na dobrą kawę. Gdzie więc zjeść najważniejszy posiłek dnia w Berlinie? 


WAŻNA UWAGA: wszystkie miejsca, które tu opisuję, są świetne i w każdym z nich znajdziecie i/lub: coś smacznego na śniadanie, świetne pieczywo, rewelacyjne wypieki, czasem też dania lunchowe, wino i oczywiście kawę. Dlatego - planując zwiedzanie Berlina - możecie swobodnie wybrać te miejsca, które są na Waszej trasie, bez konieczności zbaczania z niej. Odpalcie sobie po prostu w telefonie mapkę z samego dołu i zatrzymujcie się, gdzie Wam akurat pasuje!

Zeit für Brot

Pieczywo na zakwasie pulchne i ciężkie jak małe oponki. Krągłe bajgle i bułki pełne aromatycznego miąższu, a nie powietrza. Bochenki otoczone skórką tak chrupiąca, że nie sposób oderwać po cichu kęs chleba. To, co brzmi jak sen chlebofila, to codzienność w Zeit für Brot – rzemieślniczej piekarni, która od 2012 roku (dziś już w trzech lokalizacjach) karmi Berlińczyków obłędnym pieczywem. To też świetne miejsce na śniadanie – na treściwą kanapkę z chleba na zakwasie (mięsną czy bezmięsną, ale pełną sezonowej zieleniny!) albo słynną bułeczkę cynamonową, której wariantów jest tu cała smaczna lista (spróbujcie tej z rabarbarem i białą czekoladą!). Do tego espresso albo flat white na owsianym mleku i jesteście gotowi na odkrywanie Berlina!
 

Annelies

Bez dwóch zdań – jedna z najlepszych śniadaniowni w Berlinie! Annelies - młodsza siostra modnej kawiarni Distrikt w Mitte (która zasłynęła w mieście nie tylko świetną kawą, ale też wybitnymi śniadaniami – macie zatem przy okazji berlińską opcję numer 7!) – bardzo szybko podbiła serca berlińczyków mieszkających w Kreuzbergu i stała się miejscem „to be”, zwłaszcza w porze śniadania. W karcie bardzo ładne i wymuskane dania - jak na przykład tost z chleba na zakwasie z jajecznicą i wiórkami wędzonego żółtka z kimchi z fenkułem - oraz świetne wypieki i danisze. Do tego przepiękne i jasne wnętrze, śliczny piec kaflowy oraz zawsze wesoły tłumek kolorowych ludzi. Więcej takich miejsc proszę! 
 

Sorrel

„Sezonowe dania, wina naturalne, etyczna kawa” to hasła, którymi, bardzo słusznie, opisuje się Sorrel – gorąca miejscówka na śniadanie (albo lunch czy obiad) na obrzeżach Neuköllnu. Menu zmienia się tu często, bo opiera się na najświeższych, sezonowych składnikach, pozyskiwanych od niedużych, lokalnych wytwórców. Kawa pochodzi z lokalnej palarni Fjord Coffee Roasters, a wina od producentów, którzy dbają o środowisko. Co możecie tu zjeść? Słodki twarożek z truskawkami, rabarbarem, migdałami i estragonem, tosty francuskie z malinami i karmelizowanym kremem, podsmażoną brioszkę z czerwoną pomarańczą, bergamotką i rumem albo dużo innych, inspirujących dań – wszystko zależy od tego, o jakiej porze dnia i roku tu zajrzycie!

 

Allan’s Breakfast Club

Sobotnie poranki berlińczycy rezerwują na jedną rzecz - powolne i leniwe, późne śniadanie. A to nie obejdzie się bez kultowych eggs Benny – jajek w koszulce podanych z kremowym sosem holenderskim na pulchnej bułeczce, śniadaniowych gofrów, tostów francuskich z kremowym serkiem i sezonowymi owocami albo na przykład miseczki roślinnego jogurtu z pieczoną granolą i owocowym kompotem. A to tylko przykładowe śniadania, które znajdziecie w ABC (bo tak berlińczycy wołają na Allan’s Breakfast Club) i to jeszcze nie wszystko, bo to nie tylko klub śniadaniowy, ale też wine bar – tak więc sami rozumiecie, że śniadania tutaj potrafią się przeciągnąć!


Silo

Mówią, że zjecie tu najlepsze pankejki w mieście i coś zdecydowanie jest na rzeczy, bo mogę się założyć, że czegoś takiego jeszcze nie próbowaliście. Pieczone, a nie smażone, są skrzyżowaniem chrupiącego ptysia, wilgotnego biszkoptu i puchatego pankejka. Oblane gęstym, owocowym kompotem, w którym pływają wielkie maliny, a potem obsypane prażonymi migdałami i przykryte wielgachnym kleksem mascarpone. To wielki i pyszny śniadaniodeser, którego nie pożałujecie, ale jeśli wolicie coś bardziej wytrawnego, żaden problem - tosty, kanapki i jajka w koszulkach czekają w gotowości.
 

La maison

Francuskie bistro i piekarnia, a ujmując to najprościej jak można - raj dla wszystkich, którzy kochają bagietki i ociekające masłem ciasto francuskie. W menu przeróżne kanapki z obłędnie chrupiącego chleba, pulchnej ciabatty albo maślanej brioszki oraz - rzecz jasna! - długa lista tłuściutkich wypieków i słodkości, na czele z wielgachnymi crossaintami. Dorzućcie do tego uroczy, ocieniony starymi drzewami ogródek (który aż się prosi o leniwie popijanie kanapki winem!) i leżącą zaraz po drugiej stronie ulicy promenadę nad płynącym powoli kanałem (na krótki spacer po jedzeniu jak znalazł) i otrzymacie miejsce śniadaniowe idealne. Smacznego odkrywania Berlina!



44brekkie

Puchate brioszki wypełnione jajecznicą i cheddarem z solidnym kleksem tajemnego sosu, który romansuje trochę z majonezem, ale w istocie jest czymś dużo więcej. Dorzućcie bekon, awokado albo łososia - każda opcja będzie wyborna, bo przede wszystkim rozchodzi się o jej okładkę, czyli dwie grubaśne, miękkie kromki brioszki z chrupiąca skórką i cudnie słodkim, delikatnym wnętrzem. To śniadanie to prawdziwy wet dream niedzielnego przedpołudnia. 


SOFI

Piekarnia o duńskich korzeniach - idealne miejsce na śniadanie albo lunch (granola, jajka, solidne kanapki), na słodkie co nieco (te boskie crossainty!) albo po prostu na lub po chleb z masłem i solą, bo ich chleby są wybitne. Podlać można świetną kawą albo kieliszkiem niemieckiego wina. No i ten dziedziniec!


Kiez Kaffee Kraft

Kawiarnia speciality, którą znajdziecie w dwóch lokalizacjach: bliżej, w Prenzlauer Berg i ciut dalej, w drewnianym pawilonie w Pankow (fajna opcja na leżaczek!). Pozycje typowo śniadaniowe zostały niestety zmiecione przez pandemię i nadal nie powróciły do karty, ale jako lekka opcja świetnie sprawdzą się treściwe, słodkie, puchate crossainty z marmoladą on the side albo cudne ciasto cytrynowe. 

Kaffee 9

Przestylowa kawiarnia (a trochę też bar!), która jest idealnym miejscem do podglądania ludzi -  to bardzo busy okolica! Przede wszystkim dlatego, że Kaffe 9 mieści się w hali Markthalle Neun - foodowo-zakupowej miejscówce, w której znajdziecie mnóstwo smacznych i ciekawych rzeczy, ale też zrobicie zakupy. W kawiarni dostaniecie kanapki i wypieki z różnych berlińskich piekarni (na przykład z SOFI), ale jeśli to dla Was za mało, zjedzcie coś na hali targowej, a do Kaffe 9 wróćcie na świetną kawę i ciastko. Opcja idealna.


Fine Bagels

Bardzo możliwe, że to najlepsza miejscówka w mieście na bajgle - prawdziwe, bez ściemy, pulchne, grubiutkie jak małe oponki, najpierw gotowane, a potem pieczone do delikatnej chrupkości, jak przykazano. Opcji macie do wyboru całkiem sporo - samych bajgli (pszenne, żytnie, z sezmem, z makiem, z pestkami dyni i dużo, dużo więcej) oraz ich nadzienia (serek, serek z dodatkami, dżem i masło orzechowe, łosoś i jeszcze kilka). Kawa - wyborna, ciasta - również (dajcie szansę marchewkowemu!), a samo miejsce ciekawe, bo to połączenie bajglowni, kawiarni i księgarni.


WIM Kaffee

Designersko piękna, minimalistyczna miejscówka w zielonej i spokojnej okolicy, idealna na kanapkę i/albo kawałek ciasta (cytrynowe! <3) oraz świetną kawę. W weekendy możecie poszaleć trochę bardziej, zamawiając pankejki, granolę albo chia puddingi. 


FREA Bakery

Pierwsza w 100% roślinna i zero-waste piekarnia, więc to prawdziwa gratka i w ogóle wielki szacuneczek! Pracują tylko na cieście na zakwasie, a ich kanapki i słodkie wypieki są po prostu obłędne. Jest tu też zmieniająca się karta śniadaniowa i lunchowa (na przykład owsianka z owocami i orzechami czy ciekawe makarony), ale koniecznie spróbujcie Spandauera - wypełnionej boskim kremem waniliowym babeczki z ciasta francuskiego. O M G, przepadniecie, sorry-not-sorry!


Purgal Delicatessen

Na późne śniadanie albo od razu brunch/lunch! Przefajny koncept deli i knajpy, gdzie zjecie (albo kupicie na wynos) świetne niemieckie i nie tylko smakołyki. Jest tu stała karta klasyków oraz zmieniające się co miesiąc menu sezonowe, a także całkiem pozycje tylko weekendowe. Wnętrze jest tak czaderskie, że wielkie brawka, ale jeśli chcecie zadurzyć się tak naprawdę naprawdę, zamówcie od razu grilled cheese sandwich z cheddarem, goudą i serem gruyere oraz pomidorowym chutneyem i delikatnymi piklami z boku. TO NAJLEPSZY (i najładniejszy) TOST SEROWY JAKI ZJADŁEM W ŻYCIU. Kropka. 

Calm Coffee

Przesłodka miejscówka na kawę i słodkie śniadanie we Friedrichshain - przesłodka, bo ich wegańskie cynamonki (dostępne też w owocowych polewach) to cukrowa bomba, ale who are we to judge! Śniadanie powinno dać kopa, więc wszystko się spina. A jeśli nie na śniadanie, to na kawę i słodkie co nieco w ciągu dnia!


Gorilla Bäckerei

To jedna z obecnie najbardziej hot piekarni w Berlinie - poza wybitnymi chlebami i pieczywem znajdziecie w niej cudne wypieki i danisze, kanapki, ale też super pizzę na kawałki, także dla każdego wedle potrzeb. Brunchowe pozycje też są świetne, kawa wyborna, a lokale dwa - na Neukölln oraz w Schöneberg. Lubię bardzo!


Isla Coffee

Na Kawa, kanapki, tosty, wypieki, a do tego wino, nie ma się więc co dziwić, że Isla jest oblegana i w najbardziej kawowo-brunchowych godzinach możecie poczekać chwilę na stolik. W witrynie dużo sezonowych ciekawostek, jak na przykład opiekana brioszka z gotowanym rabarbarem, domową ricottą i chrupiącą posypką z crossainta. No sami rozumiecieeeee <3


Albatros Bakery

Bez półsłówek - najbardziej znana dziś piekarnia w mieście, której pieczywo zjecie w wielu berlińskich kawiarniach, nawet o tym nie wiedząc. Raczej żeby chwycić coś do ręki, niż się rozsiadać (na zewnątrz jest tylko długa ławka), ale i tak warto tu zajrzeć - po nieprzyzwoicie chrupiący chleb, ciekawą kanapkę (gotowane jajko, kiszony ogórek, krewetki <3), boskie słodkości (danisz z rabarbarem i maślanym kremem do dziś chodzi mi po głowie!) i świetną kawę (albo na przykład domową lemoniadę z lawendą i rabarbarem). Idźcie, idźcie!


Jules

Czy to najładniejsza kawiarnia w Berlinie? Bardzo możliwe i Schönebergowi można jej naprawdę zazdrościć (drugi lokal - w outdoorowo-kontenerowym stylu - znajduje się w postindustrialnej zonie B-Part, bardzo ciekawej, fajnie wpaść tu rowerem). Wysokie i jasne wnętrze, duże loftowe okna, śliczna okolica, pyszne ciacha (cytrynowe ciasto z makiem, ajjjj). Miejsce marzenie na sobotnią kawę i słodką przekąskę. 



// MAPA //

więcej o mnie