2017/09/20

Ekspresowe racuchy ze śliwkami i karmelizowanymi figami

Dobra dobra: wiem, że tłuste i mączne, ale raz na jakiś czas nie sposób się im oprzeć. Niezawodne z jabłkami, ale dają też rady ze śliwkami. A jak jeszcze dorzucić do nich karmelizowane figi, dzieje się magia…


Sam się zastanawiam, z czego wynika racuchowa popularność. Może z chrupiącej skórki, może ze smaku, który niezawodnie przywodzi na myśl dzieciństwo, być może z czarów, które robi rozpuszczający się na gorącym placku cukier puder, a może po prostu z faktu, że tłuste jest pyszne – tak już to natura zaprojektowała (choć umówmy się, racuchy wcale nie muszą być supertłuste, wystarczy, jak są przyjemnie tłustawe). Jakby nie było, czasem racuchom kompletnie ulegam – i choć nieczęsto, bo jem je 1-2 razy w roku, to ich smażenie (przynaję się bez bicia, czasem dorzucam na patelnię łyżkę masła) i jedzenie (oczywiście na ciepło) dostarcza mi mnóstwa frajdy. Od razu czuję się, jakbym wrócił na wakacje do babci i po całym dniu biegania po lesie, usiadł w jej przytulnej kuchni przed glinianym talerzem z pulchniutkimi, złotymi plackami. I czasem kubkiem zbożowej kawy na mleku. Ah wróciłoby się czasem, co? 

A dlaczego śliwki? Bo jest ich teraz (późnym latem) pod dostatkiem. A figi? Cóż, nie ma u mnie gotowania bez podróżowania, a figi już zawsze będą mi się kojarzyły z Chorwacją. Dawno temu, gdy jeszcze nie była aż tak popularna. Jechaliśmy tam z rodzicami dwa długie dni, samochodem wypchanym po sam sufit, z piątym pasażerem po środku tylnej kanapy (to pamiętne siedzenie okrakiem i ciągłe zmiany, kto ma teraz cierpieć…). Zaczęło się dość zabawnie, bo spóźnieniem na prom w Splicie – a jak spóźnienie, to wymuszony nocleg. A że nieplanowany, to nieuwzględniony w budżecie – skończyliśmy więc noclegiem na kamienistej, chorwackiej plaży, testując faktyczną miękkość karimat z Makro. I już na zawsze zapamiętam, że wcale nie są tak miękkie, jak się w pierwszej chwili wydaje. Tak czy inaczej, gdy dotarliśmy na wyspę Korcula, okazało się, że przy naszym domu rośnie wielgachny figowiec. Traf chciał, że w szczycie owocowania. Zbierałem więc codziennie garściami słodkie, soczyste, miękkie figi, które po dwóch tygodniach wychodziły mi uszami. Ale ale! To były najlepsze figi w moim życiu, za którymi tęsknie zawsze, gdy próbuję tych wodnistych, trawiastych fig bez smaku. Bleh. 

Taka jest więc moi drodzy geneza rzeczonych racuchów – trochę lata, trochę babci, trochę Chorwacji. Dziwny mix, ale daje rady. Serio!  





SKŁADNIKI (ok. 12 placków)
- 85 g mąki
- 75 ml mleka
- 1 jajko
- 1 łyżka cukru pudru
- ½ cukru waniliowego
- 1 łyżeczka oleju
- ¼ łyżeczki proszku do pieczenia
- szczypta soli
- 2 duże śliwki
- 1 świeża figa
- 2 łyżeczki cukru
- szczypta cynamonu
- 1 łyżka wody
- olej roślinny do smażenia (nie oliwa!)
- cukier puder i opcjonalnie konfitura figowa do podania

PRZYGOTOWANIE

  1. Przygotuj owoce. Śliwki i figę pokrój na drobne kawałeczki. Na małej patelni rozpuść 2 łyżeczki cukru z cynamonem i gdy tylko zacznie się karmelizować, dorzuć kawałki figi i łyżkę wody. Zostaw na dużym ogniu na 1-2 minuty, aż syrop trochę zgęstnieje.
  2. Mąkę wymieszaj z proszkiem do pieczenia, a żółtko oddziel od białka.
  3. Roztrzep żółtko i dodaj do niego mleko, cukier puder, cukier waniliowy, olej i sól. Wymieszaj i stopniowo dodawaj mąkę, ciągle mieszając (najlepiej rózgą/trzepaczką). 
  4. Dodaj do masy owoce i wymieszaj łyżką.
  5. Białko ubij na sztywno i delikatnie wmieszaj do masy z owocami.
  6. Smaż placki na patelni z dobrze rozgrzanym olejem (rzepakowym, ryżowym, słonecznikowym). Podawaj oprószone cukrem pudrem i/lub z konfiturą figową. Smacznego! 






więcej o mnie