Big Island Hawaje

Hawajskie smaki w pigułce, czyli czego trzeba spróbować na Big Island

6:03 PMFilip

Big Island jest nie tylko szalenie osobliwa i w ogóle cudowna – jest też domem najlepszych i najbardziej znanych hawajskich smaków. Takich smaków, za które najpierw dasz się pokroić, a potem będziesz o nich śnić. Zakład? 


Jeśli czytaliście mój poprzedni tekst o Big Island (a jeśli nie, to proszę migiem nadrobić), to wiecie, że nie cierpi ona na przyrodniczą monotonię. Strefy klimatyczne zmienia jak rękawiczki, z lewej, z prawej, na górze, na dole. Jest tak zróżnicowana klimatycznie, jak tylko się da. I co z tego? Ano to, że można uprawiać na niej różne różności: jak na przykład orzechy makadamia, krzewy kawowe i kakaowce, a to już zakrawa o klęskę urodzaju. Popatrzcie z resztą sami i zapiszcie sobie ten post w ulubionych – może zawieje Was kiedyś na Hawaje? Trzymam kciuki, bo świeżo uprażone makadamie w kokosowym karmelu to OBŁĘD. 




Makadamie
Nazywane pieszczotliwie macs są jednym z najważniejszych produktów Hawajów, a zwłaszcza Big Island. Wielkie, chrupiące, tłuste, a przy tym całkiem zdrowe, jak to orzechy mają w zwyczaju. Przepyszne! I potwierdzi to każdy, kto je jadł (niestety u nas do tanich nie należą). Makadamiowe lasy będą Wam towarzyszyć na tropikalnym południu i wschodzie wyspy, a naszyjniki z wysuszonych orzechów (malowane w przepiękne, kolorowe hibiskusy i orchidee) kupicie w każdym zakątku wyspy. I choć w każdym sklepie znajdziecie Makadamiowe słodycze, warto zajrzeć do orzechowych fabryk: możecie w nich podejrzeć cały proces produkcji – od orzecha w łupinie (twardej – makadamie to najtwardsze orzechy na świecie! bez mechanicznej prasy nie da rady), po solone przekąski albo słodkie batoniki. Pachnie to wszystko obłędnie, ślinka cieknie, ale spokojnie – w sukurs przychodzą tastingi, bo wszystkich produkowanych smakołyków możecie (za darmo) posmakować. Obiecuję, że wyjdziecie z kilkoma paczkami na pamiątkę. Koniecznie zajrzyjcie do fabryk Mauna Loa oraz Hamakuna (ta druga fajniejsza). 


Kawa
Hawajczycy uwielbiają swoją kawę i są z niej niezwykle dumni. Zanim zaopatrzycie się w paczkę lub dwie na pamiątkę, zajrzyjcie do Ueshima UCC na zachodzie wyspy i spróbujcie słynnej kawy Kona (możecie przejść się po plantacji albo wypalić własną paczkę kawy, a widok na zbocza wyspy i ocean jest bezcenny) i koniecznie do Ka’u Coffee Mill na południu – stąd pochodzi młodsza od Kony kawa Ka’u, która dojrzewa na zboczach wulkanu Mauna Loa i zgarnia coraz więcej międzynarodowych nagród za swój smak. Jeśli też zadecydujecie się na wynajem mieszkania, proponuję Wam zaopatrzyć się w hawajską kawę już na początku i smakować ją codziennie rano z własnego ekspresu. 




Czekolada/słodycze
No i wreszcie – kakao! A jak kakao, to wiadomo, że czekolada. Hawajczycy opanowali do perfekcji łączenie swojej pysznej czekolady z makadamiami, więc przygotujcie się na przeróżne praliny, tabliczki i batoniki z orzechami i mnóstwem innych dodatków oraz słynne kruche ciasteczka z orzechów makadamia – zrobiona z nich mączka dodawana jest do ciasta, przez co jest cudownie kruche i wspaniale tłuściutkie. Przepyszne są też chimery ciasteczkowo-czekoladowe, czyli na przykład macs shortbread (czyli właśnie te najsłynniejsze, kruche ciasteczka) umoczone w delikatnej czekoladzie. Obłędnie to pyszne, nie przesadzam! I uwaga, ponownie do gry wchodzą degustację: zajrzycie więc do wytwórni Big Island Candies, popróbujcie wszystkiego i sami zdecydujcie, z jaką słodką pamiątką wrócicie do domu (podpowiem: każdy wybór będzie dobry).  



WARTO WIEDZIEĆ: Powyższe przybytki to prężnie działające fabryki ze sklepami z prawdziwego zdarzenia, więc nie musicie się umawiać na wizytę – po prostu przyjeżdżacie, oglądacie, próbujecie i kupujecie, na co macie ochotę. Jeśli nie zdecydujecie się na miejscu, nic straconego – większość produktów znajdziecie w każdym supermarkecie na wyspie. 

JAK JECHAĆ: Głównym lotniskiem międzynarodowym na wyspie jest Kona - dolecicie ze Stanów kontynantalnych albo innych hawajskich wysp (liniami Hawaiian albo Island Air, które swoimi śmigłowymi ATR-ami latają niżej niż odrzutowce, dzięki czemu widoki sa lepsze, a załoga pokładowa opowiada podczas lotu o mijanych wyspach - fajna sprawa!). 

JAK SIĘ PORUSZAĆ: Wypożyczonym autem - zarezerwujcie wcześnie online przez jedną z porównywarek cenowych, a na miejscu poproście o zniżkę, dodatkowego kierowcę albo nawigację gratis: szanse na powodzenie spore, jeśli się uśmiechniecie. Rozważcie pojazd z napędem 4x4, bo na wyspie jest sporo dróg szutrowych i podjazdów. Ja jeździłem Jeepem Compass z wypożyczalni Alamo. 

GDZIE SPAĆ: Ja postawiłem na mieszkania - żeby mieć własną kuchnię, pralkę i suszarkę do ubrań. Spałem w aparthotelu Kona Coast Resort (145$ za noc za rewelacyjne mieszkanie 4-osobowe, kupione przez Booking.com) oraz mieszkań rezerwowanych przez vrbo.com, które cenowo wyszły rewelacyjnie - 100$ za noc za 4 osoby. Podsumowując: zatrzymałem się w Kailua-Kona, w okolicach Hilo oraz w Hawi, co pozwoliło mi bardzo wygodnie okrążyć wyspę. Polecam!

* wybaczcie średnią jakość zdjęć - jak pewnie pamiętacie (a jak nie, to Wam przypomnę), drugiego dnia mojej hawajskiej wycieczki zepsuł się mój nowiutki, wyczekany aparat... pech, który sprawił, że widzicie tylko to, co udało mi się złapać telefonem...










ZOBACZ

0 komentarze