Zanim wylądowałem w Pekinie, a w zasadzie zanim przeczytałem Zakazane wrota Terzaniego, myślałem o Chinach zupełnie inaczej. Okazało się jednak, że Chiny z mojej wyobraźni nie istnieją. Z kilkoma wyjątkami. Jednym z nich jest Pingyao - miasto, w którym czas się zatrzymał.