Nie spotkałem dotąd nikogo, kto by nie wrócił z Toskanii zachwycony. Moja wrodzona ciekawość i bujna wyobraźnia nie dawały mi spokoju, gdy słuchałem peanów na jej cześć - musiałem się wreszcie przekonać na własnej skórze, o co chodzi. I wiecie co? Wróciłem oczarowany. Ruszamy do Chianti!