2018/04/01

Co zjeść na Wyspach Kanaryjskich, czyli jak smakuje Gran Canaria

Gdyby spojrzeć na jedzenie, kraje (czy też prowincje) wyspiarskie to bardzo często miejsca ciekawe podwójnie – bo nie dość, że mają swoje własne smaki (z tym co z morza na czele), to do tego w specyficzny dla siebie sposób adaptują te pochodzące z kontynentów. Na Wyspach Kanaryjskich nie jest inaczej – śmiało, jedźcie, spróbujcie!

Co zjeść na Wyspach Kanaryjskich, czyli jak smakuje Gran Canaria
1. Papas arrugadas
To może nie najpyszniejsze, a dla nas - dość ziemniaczanej nacji – niekoniecznie bardzo oryginalne, ale na pewno najważniejsze danie wyspy. Małe, pomarszczone ziemniaki, gotowane w mocno osolonej wodzie (kiedyś ponoć używano morską), podane z jednym z kanaryjskich sosów (patrz niżej) to flagowa przystawka albo dodatek do dania głównego. Smaczne i wdzięcznie proste, cóż więcej powiedzieć!


2. Mojo
W czerwonej, pikantnej wersji picon albo zielonej, mocno czosnkowej z kolendrą verde – sosy, bez których żaden posiłek na Gran Canarii nie będzie kompletny. Idealne do grillowanych owoców morza, mięsa, papas arrugadas albo świeżego pieczywa, które dostaniecie na początek posiłku. Poleca się zabrać słoik na pamiątkę!


2. Gofio
Trochę dziwactwo, zwłaszcza biorąc pod uwagę mocno rozstrzelone sposoby jego wykorzystywania: w słodkich musach i ciasteczkach, albo wytrawnych pastach i kremach. Gofio to mąka z prażonych zbóż, przez co jej smak jest bardzo wyrazisty i specyficzny. Historycznie – bardzo ważne, bo gdy wokół była bieda, mąką łatwo można było zapełnić brzuch. Dziś – wciąż popularne wśród mieszkańców, a jeszcze bardziej turystów. Słodkie, zwłaszcza w wersji musu ze śmietaną kremówką i bakaliami, ponoć bardzo dobre. Ja miałem okazję (chyba niezbyt fortunnie) spróbować go na słono, ze smażoną cebulą i rybnym bulionem, w formie gęstej papki. Ciekawe, ale polujcie na słodkie.


3. Owoce z morza
Pozycja oczywista i obowiązkowa na każdej wyspie – ośmiornice, kalmary, muszle i ryby. Po prostu z grilla albo w bardziej wymyślnych wersjach. Jeśli jesteście fanami (albo nigdy nie próbowaliście), spróbujcie ośmiornicy po galicyjsku – choć danie pochodzi półwyspu, idealnie pasuje do słonecznego popołudnia i lampki wina na tej pięknej wyspie. Cienkie plastry jędrnej ośmiornicy w pysznej oliwie ze szczyptą ostrego chili, odrobina czosnku, kawałek świeżego chleba… wyobraźcie to sobie! A jeśli akurat nie ośmiornica, to koniecznie ryba – najlepiej w portowych knajpkach.


4. Miel de palma
Wywodzi się z wyspy La Palma, ale znajdziecie go też na Gran Canarii – jeszcze jedna opcja na smaczną pamiątkę! To nie miód, jak sugerowałaby nazwa, ale przesłodki syrop palmowy – bardzo ważny substytut cukru w kanaryjskiej kuchni, z deserami na czele. Dla łasuchów – obowiązkowy!


5. Ropa vieja
Danie, które w plebiscycie na dziwaczną nazwę miałoby sporą szansę na podium. W dokładnym tłumaczeniu oznacza… stare ubrania. W rzeczywistości to gęsty gulasz z ciecierzycą, warzywami i mięsem, często zabarwiony na żółto. Wydaje się idealny jako danie do czyszczenia lodówki, więc pewnie stąd ta „starość” w nazwie. Sycący, prosty i od serca – jak obsługa w małych knajpkach rozrzuconych po wyspie. Przyjemna sprawa na obiad w podróży.


6. Bienmesabe
Nazwa tej słodkości jest dość wymowna i świetnie go opisuje – bienmesabe oznacza po hiszpańsku „smakuje mi” – i koniec kropka. Z miodu (lub cukru), żółtek i mielonych migdałów przygotowuje się słodki syrop lub krem (w zależności od tego, jak drobna jest masa migdałowa). Można go znaleźć na cieście, zjeść z herbatnikami albo – w najrzadszej wersji – polać nim lody. Czasem się zdarzy – omnomnom – że jest w nim też rum. 

7. Pucherocanario
Czyli bogaty, kanaryjski gulasz z dyni, kapusty, ziemniaków, wieprzowiny i wołowiny. Warzywa gotuje się w bulionie, a później odcedza i zjada. Sam bulion często służy jako pierwsze danie przed właściwym gulaszem, czy raczej gotowanymi warzywami z mięsem. Niekoniecznie na upalne południe, ale na rześki wieczór jak znalazł!


8. Ronmiel
Na Gran Canarii produkuje się znany rum Arehucas, a ronmiel to jego wariant z miodem. W smaku – tak jak sobie wyobrażacie, więc jeśli lubicie (albo tak Wam się wydaje) miód z procentami, to coś dla Was. Do spróbowania i kupienia w gorzelni Arehucas w skądinąd przeuroczym miasteczku Arucas albo w supermarketach na wyspie. Świetnie też nada się do sączenia wieczorem na Waszym tarasie. Aye aye, captain!


9. Migdałowe słodycze
Okolice górskiego miasteczka Tejeda znane są z uprawy migdałowców, a co za tym idzie – produkcji różnych pysznych rzeczy. Marcepana, ciasteczek migdałowych albo wafelków z migdałowym kremem. Popróbujcie różnych wariantów i odmian, bo naprawdę warto. Najdziwniejsze są sporawe ciastko-cukierki (bo nie wiem, jak inaczej je nazwać) z migdałowego jakby-pudru: gdy tylko je dotknąć, rozpadają się drobny pył. Ciekawe!


10. Wino
Wulkaniczna gleba bardzo często świetnie nadaje się do uprawy winorośli i chętnie korzystają z tego wyspy archipelagu. Zajrzyjcie do którejś z winnic (na przykład tej w dolinie Agaete, którą opisałem TU), gdzie poznacie proces produkcji wina i go popróbujecie, a na odchodne będziecie mogli zaopatrzyć się w butelkę albo dwie. Bo w końcu urlop z winem smakuje najlepiej, hm?


11. Banany i pomarańcze
Gran Canaria usiana jest plantacjami bananów i pomarańczy, a chroniące rośliny przed ostrym słońcem zadaszenia w kolorze wypalonego piasku, zlewające się nieraz z horyzontem, będą towarzyszyć Wam podczas eskapad po wyspie. Słodkie, soczyste, żal byłoby nie spróbować! 


Sami widzicie – Gran Canaria to całkiem smaczna miejscówka. Jedźcie, popróbujcie i koniecznie dajcie znać, jak było!


więcej o mnie