2018/11/10

Comfortfood pro: zielone tajskie curry z pieczonym kalafiorem

Powiedzmy sobie szczerze: nie byłoby kuchni tajskiej bez curry. W jednym talerzu łączy ono to, co w Tajlandii najlepsze: kremowe mleczko kokosowe, aromatyczne liście kaffiru, zioła, przyprawy i chrupiące warzywa. To total totalny!

zielone tajskie curry z pieczonym kalafiorem 
No a poza tym nic nie odpręża/koi/syci/weseli bardziej, niż talerz parującego, pachnącego tajskiego curry. Dla mnie to danie komfortowe numer jeden, a poza tym – za każdym razem – dawka wyrazistych wspomnień z podróży, bo ilekroć odwiedzam Tajlandię, wlewam w siebie litry kremowego, ostrego curry (bo po które curry by nie sięgnąć, zawsze będzie ono choć odrobinę pikantne).

Zielone tajskie curry lubię wyjątkowo: może przez kolor, może przez wyrazistą pikantność, a może przez tajską bazylię, którą w oryginale jest zawsze solidnie doprawione. W domu się nim bawię: dodaję różne warzywa, czasem owoce, kombinuję z mięsem i bez niego, czasem dorzucam tofu, a czasem orzechy. To właśnie w tajskim curry lubię najbardziej: to danie ultraelastyczne, z którego można wyczarować cuda – wystarczy mieć trochę pasty curry i dobre mleczko kokosowe. A potem: hulaj dusza!

Dziś przygotowałem zielone curry w wersji jesiennej – z chrupiącym, pieczonym kalafiorem, pieczoną marchewką, szczypiącym w język imbirem i świeżą, aromatyczną kolendrą. Na końcówkę roku i jesienne rozgrzewanie bardziej niż jak znalazł!

zielone tajskie curry z pieczonym kalafiorem

zielone tajskie curry z pieczonym kalafiorem

SKŁADNIKI (2 porcje):
- pół małego/średniego kalafiora podzielonego na małe różyczki 
- 1 duża marchewka pokrojona w słupki albo krążki
- 1 solidna łyżka zielonej pasty curry
- 400 ml mleka kokosowego
- 5 liści kaffiru (najlepiej świeżych)
- 1 łyżeczka startego imbiru
- 1 łyżka oleju roślinnego (rzepakowego, słonecznikowego, arachidowego)
- sok z ½ limonki
- 2 łyżki sosu rybnego
- 1 łyżeczka cukru (dowolnego, ale ja używam brązowego) 
- świeża kolendra do posypania
- ryż jaśminowy do podania, ugotowany zgodnie z instrukcją na opakowaniu

PRZYGOTOWANIE:
1. Cząstki kalafiora i marchewkę opiecz krótko w piekarniku (200 stopni, grill lub grzałka góra, max. 15 minut – warzywa muszą być wciąż odrobinę twarde w środku!).
2. Na woku (lub dużej patelni lub w garnku) rozgrzej olej i podsmaż na nim krótko pastę curry i imbir – aż poczujesz intensywne aromaty.
3. Nie zmniejszając ognia wlej na woka mleko kokosowe i wymieszaj z pastą, aż się rozprowadzi (nie musi idealnie). Wrzuć liście limonki kaffir i zmniejsz odrobinę ogień (7/10) – żeby płyn się delikatnie gotował. Gotuj około 5 minut, aż trochę zgęstnieje.
4. Dorzuć kalafiora i marchewkę – jeśli Twoim zdaniem wciąż są zbyt twarde, gotuj je kilka chwil do miękkości, ale nie przesadzaj (ja lubię, gdy warzywa w curry są odrobinę chrupiące i to też jest najbardziej autentyczny sposób – nie rozgotowujemy!) 
5. Wyłącz, dopraw curry sokiem z limonki, cukrem, sosem rybnym, wymieszaj i zdejmij z ognia. Podawaj z ryżem, posypane świeżą kolendrą. Smacznego!

* przepis powstał przy współpracy z House Of Asia (link do www)- na ich stronie znajdziecie więcej azjatyckich inspiracji!

więcej o mnie